Szkoła językowa online czy marketplace (Preply, italki): co jest lepsze dla lektora?
Mark Ericsson / Ostatnia aktualizacja: 2 lipca 2026
Lektor języka, który wybiera miejsce pracy, staje przed jednym kompromisem. Marketplace taki jak Preply czy italki przyprowadza uczniów, ale pobiera prowizję od Twoich lekcji i kontroluje relację z nimi. Własna szkoła językowa online oznacza, że zatrzymujesz uczniów i przychód oraz ustalasz własne zasady, ale zdobycie uczniów jest po Twojej stronie. Żadna opcja nie jest po prostu lepsza - wszystko zależy od tego, czy Twoim wąskim gardłem jest znalezienie uczniów, czy zatrzymanie tego, co zarabiasz.
Ten przewodnik pokazuje, jak działają marketplace'y, ile naprawdę kosztują, co przy nich tracisz i gdzie wygrywa własna szkoła, żebyś mógł podjąć decyzję z otwartymi oczami.
Jak działają marketplace'y do nauki języków?
Platformy takie jak Preply i italki są w gruncie rzeczy pośrednikami. Przyciągają duże liczby uczniów, wyświetlają profile lektorów i łączą obie strony. Kiedy uczeń rezerwuje lekcję, platforma zajmuje się wyszukiwaniem, terminarzem i płatnością, a w zamian bierze część tego, co uczeń płaci. Rejestracja i założenie profilu są na obu darmowe, obie obsługują ponad 100 języków i obie mają bardzo dużą bazę uczących się. To właśnie stanowi ich siłę: możesz założyć profil i zacząć uczyć płacących uczniów, zanim zbudujesz własną publiczność.
Kluczowy szczegół strukturalny jest taki, że platforma stoi pośrodku. Kontroluje relację z uczniem, kontroluje przepływ płatności i ustala reguły dotyczące cen, odwołań i zachowania. To pośrednictwo jest usługą, za którą płacisz, a dla lektora, który dopiero zaczyna, może być ono naprawdę warte swojej ceny.
Ile marketplace'y kosztują lektorów?
Głównym kosztem jest prowizja, a dwie duże platformy naliczają ją inaczej. Poniższe dane są aktualne na 2026 rok, ale obie platformy zmieniają swoje warunki, więc potwierdź obowiązujące stawki, zanim zdecydujesz.
- italki pobiera mniej więcej 15% ceny lekcji ustalonej przez lektora i nie bierze prowizji od darmowych lekcji próbnych. Lektorzy ustalają własne stawki, a rozliczenie działa za pojedynczą lekcję, więc pośrodku nie ma żadnej subskrypcji ucznia.
- Preply zabiera 100% pierwszej (próbnej) lekcji z każdym nowym uczniem, a potem od 18% do 33% kolejnych lekcji. Stawka zaczyna się wysoko dla nowych lektorów (około 33%) i spada wraz z liczbą przepracowanych godzin, malejąc mniej więcej po pierwszych 20 godzinach. Po stronie ucznia Preply działa w modelu subskrypcyjnym.
Przeczytaj to uważnie, bo prowizja nie jest opłatą jednorazową. Na marketplace płacisz ją od każdej lekcji, tak długo, jak długo dany uczeń się z Tobą uczy. Uczeń, który zostaje na rok, to uczeń, od którego przez rok płacisz prowizję. To jest realny koszt długoterminowy i właśnie tę liczbę należy zestawić z alternatywą subskrypcyjną.
Matematyka narasta w sposób, który łatwo niedoszacować. Lektor ze stałą grupą regularnych uczniów oddaje procent tego pewnego dochodu miesiąc po miesiącu, a im większy masz sukces, tym większa robi się ta liczba. Na początku, kiedy nie masz żadnych uczniów, oddanie kawałka czegoś bije zatrzymanie całości niczego. Później, gdy masz zapełniony kalendarz, ten sam procent jest największą pojedynczą pozycją stojącą między Tobą a tym, co faktycznie zarabiasz. Punkt, w którym te dwie prawdy się krzyżują, jest inny dla każdego lektora, a mniej więcej wiedzieć, gdzie się znajdujesz, to właśnie to, co czyni tę decyzję konkretną, a nie abstrakcyjną.
Czego zrzekasz się na marketplace?
Prowizja to tylko część obrazu. Subtelniejszym kosztem jest kontrola.
- Relacja z uczniem. To platforma, a nie Ty, trzyma połączenie z Twoimi uczniami. Jej regulamin zwykle zniechęca do przenoszenia lekcji poza platformę, więc publiczność, którą budujesz, jest tak naprawdę publicznością platformy.
- Przepływ płatności. Pieniądze płyną przez marketplace w jego terminach i na jego warunkach, a wypłaty podlegają jego zasadom.
- Twoje stawki i reguły. Działasz wewnątrz struktury cenowej platformy, jej polityki odwołań i algorytmu rankingowego. Jeśli algorytm przestanie pokazywać Twój profil, rezerwacje mogą spaść bez żadnej Twojej winy.
- Twoje materiały. Lekcje, które przygotowujesz, zazwyczaj żyją wewnątrz narzędzi platformy albo są udostępniane doraźnie, zamiast stać się prywatnym, wielokrotnie używanym programem, który jest bezsprzecznie Twój.
Nic z tego nie czyni marketplace'ów złym wyborem. To uczciwa cena za to, że ktoś inny rozwiązuje za Ciebie problem pozyskiwania uczniów.
Co daje prowadzenie własnej szkoły online?
Własna szkoła odwraca model. Zamiast oddawać część od każdej lekcji, płacisz stałą subskrypcję za oprogramowanie i zatrzymujesz to, co pobierasz. Prowadzisz własną szkołę językową online: uczniowie, których zapraszasz, należą do Ciebie, program, który tworzysz, jest prywatny, a przychodem nie dzielisz się z marketplace'em.
W Lingocard elementy, które marketplace łączy w pakiet - prowadzenie lekcji, planowanie powtórek, śledzenie postępów i miejsce do nauki dla uczniów - dostajesz jako narzędzia stworzone specjalnie do nauczania języków w ramach planu „Szkoła”. Zamieniasz lekcje w talie, które uczniowie powtarzają metodą powtórek rozłożonych w czasie na telefonach, zapraszasz ich prywatnym linkiem i obserwujesz ich postępy w jednym miejscu. Twoje materiały pozostają widoczne wyłącznie dla zaproszonych uczniów, więc kurs zbudowany raz można wykorzystać z każdym nowym uczącym się i nie może go podebrać konkurencja.
Uczciwym haczykiem jest zasięg. Marketplace podaje Ci strumień uczących się, a Twoja szkoła nie, więc promocję bierzesz na siebie. W praktyce oznacza to publiczną stronę szkoły, którą uczniowie mogą znaleźć, linki do udostępniania w społecznościach i mediach społecznościowych oraz darmową próbną talię, która pozwala ludziom poczuć realny postęp, zanim się zdecydują. To więcej pracy niż włączenie profilu na marketplace, ale każdy uczeń, który przyjdzie tą drogą, to uczeń, którego zatrzymujesz, a każda udostępniona próbka wciąż pracuje dla Ciebie, zamiast zasilać cudzy lejek.
Jeśli chodzi o koszt, kontrast to subskrypcja kontra prowizja, a nie darmowe kontra płatne. Oferta szkolna Lingocard to płatna subskrypcja „Szkoła” z dwutygodniowym darmowym okresem próbnym. W jej ramach zapraszani uczniowie dostają „Nauka Premium” za darmo, dopóki uczą się z Tobą, a lektorzy z Twojego zespołu dostają swoje plany „Nauczyciel” za darmo. Płatności za lekcje wciąż rozliczasz z uczniami bezpośrednio, tak jak już to robisz, więc ile ustalisz, tyle zostaje u Ciebie. Kompromis jest realny: bierzesz na siebie zdobywanie uczniów, a w zamian przestajesz na zawsze płacić procent od każdej lekcji.
Co powinieneś wybrać?
Bądź szczery co do swojego wąskiego gardła. Jeśli problemem jest to, że nie potrafisz jeszcze znaleźć uczniów, marketplace to naprawdę dobra odpowiedź - stawia Cię przed uczącymi się już dziś, a prowizja jest uczciwą ceną za ten zasięg. Wielu lektorów słusznie tam zaczyna.
Jeśli problemem jest to, że już odsyłasz uczniów z kwitkiem albo masz listę oczekujących, obserwujących w mediach społecznościowych, strumień poleceń lub niszę, do której docierasz sam, matematyka się zmienia. W tym momencie prowizja marketplace'u to pieniądze zostawiane na stole przy każdej lekcji i wolisz prowadzić niezależną szkołę online, w której zatrzymujesz uczniów i marżę, zamiast oddawać kawałek z każdej lekcji.
Wielu lektorów prowadzi jedno i drugie naraz, i często to najmądrzejsza droga: użyj marketplace'u jako góry lejka, żeby poznawać nowych uczących się, a zaangażowanych, długoterminowych uczniów przenieś do własnej szkoły, gdzie zatrzymujesz pełną wartość relacji. Rzecz nie w tym, że marketplace'y są złe, a niezależność jest czysta. Rzecz w tym, że rozwiązują różne problemy - pozyskiwanie kontra kontrola - a lepszym wyborem jest ten, który rozwiązuje problem kosztujący Cię teraz najwięcej.
Często zadawane pytania
Marketplace taki jak Preply czy italki daje szybszy start, bo przyprowadza uczniów, ale pobiera prowizję od Twoich lekcji i kontroluje relację z uczniem. Własna szkoła online oznacza, że zatrzymujesz uczniów i przychód oraz ustalasz własne zasady, ale uczniów musisz zdobyć sam. Marketplace wygrywa w pozyskiwaniu uczniów, a Twoja szkoła w kwestii kontroli i marży.
Według stanu na 2026 rok italki pobiera od lektora około 15% ceny lekcji i nie bierze prowizji od darmowych lekcji próbnych. Preply zabiera 100% pierwszej (próbnej) lekcji z każdym nowym uczniem, a potem od 18% do 33% kolejnych lekcji, przy czym stawka spada wraz z liczbą przepracowanych godzin. Rejestracja na obu jest darmowa, a prowizję pobierają od rezerwacji, więc warunki mogą się zmienić - sprawdź je przed decyzją.
Zwykle nie. Na marketplace to platforma kontroluje relację z uczniem i przepływ płatności, a jej regulamin zniechęca do przenoszenia lekcji poza platformę. We własnej szkole online uczniowie, których zapraszasz, należą do Ciebie, więc Twoja publiczność i materiały zostają przy Tobie, cokolwiek się zmieni.
W Lingocard to stała subskrypcja „Szkoła” z dwutygodniowym darmowym okresem próbnym, a nie prowizja od każdej lekcji. W ramach tej subskrypcji zapraszani przez Ciebie uczniowie dostają „Nauka Premium” za darmo, a lektorzy z Twojego zespołu dostają swoje plany „Nauczyciel” za darmo. Płatności za lekcje rozliczasz z uczniami samodzielnie, więc ile ustalisz, tyle zostaje u Ciebie.